Bieszczady (18.05.2024 r.)
Na szczęście nie tylko dla siebie Bóg stworzył Bieszczady i my też możemy cieszyć się ich pięknem o każdej porze roku.
Zaczynamy na Przełęczy Przysłup, skąd pójdziemy zgodnie z żółtym oznakowaniem szlaku na Jasło. Szlak początkowo biegnie przez rozległą łąkę do granicy lasu, gdzie podejście jest najmocniejsze i potrafi dać się we znaki. Nie jest źle, towarzyszy nam miejscowy przewodnik – pies rasy multigen. Zdaje się, (jak w piosence) wskazywać drogę zagubionym owieczkom. My kończymy swoją wędrówkę na szczycie Jasła (1153 m n.p.m.), pies odpuszcza wcześniej. Na wierzchołku Jasła stoi charakterystyczny trójnóg geodezyjny, jakiś czas temu przyozdobiony krzyżem. Widoki przesłania nam niski pułap chmur. Po odpoczynku ruszamy dalej, skręcamy na szlak czerwony i wkrótce jesteśmy na Okrągliku (1101 m n.p.m.). Po drodze czeka nas jeszcze Fereczata – 1102 m n.p.m., a z Fereczatej już rozciągają się przepiękne widoki na Bieszczady, po słowackiej stronie. Zbliżamy się do Smereka, gdzie przy szlaku znajduje się krzyż i ruiny cmentarza upamiętniające wysiedlonych mieszkańców. Naszą wędrówkę kończymy w sielskim ogródku, w słoneczku, na leżakach w oberży Przystanek Smerek. Jak w piosence „Wpaść do karczmy na grzane wino… ” Ups… jednak dzisiaj wolimy zimne.
Tekst: J.K.
Zdjęcia Angelika.
Komentarze zablokowane.













































