Bieszczady (09.05.2026 r.)
Hej Bieszczady, hej Bieszczady, na pogodę nie ma rady. Chciałoby się górom kłaniać, a tu trzeba mgły rozganiać…No cóż? Pogoda trochę zawiodła, może Bieszczadzkie Anioły miały wolne? Na pewno zadowolone były salamandry i seledynowo-zielone listki, które chłonęły wilgoć mgły. A ta dała z siebie wszystko – skutecznie zasłaniała widoki i szczypała w policzki. Mieliśmy nadzieję na inwersję, ale szczyty też otuliły się mgłą. Na początku podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna pokonywała dłuższy szlak do Przełęczy Bukowskiej, przez Rozsypaniec, Halicz na Tarnice i do Wołosatego. Druga, mniejsza grupa powędrowała prosto na Tarnicę i zeszła Szerokim Wierchem do Ustrzyk Górnych. Jak się nie ma, co się lubi, to trzeba cieszyć się z tego co jest. Z fajnego towarzystwa, z tego, że nogi niosą, a widoki? Będą następnym razem. No to, do następnego razu!
Tekst J.K.
Zdjęcia – Antek:
Komentarze zablokowane.



































































