Jesienne Bieszczady (10.10.2026 r.)
Jesień w Bieszczadach to magiczny czas. Różnokolorowe liście przebarwiających się już drzew, czerwień jarzębin, purpura borowiny, miękkość falujących na wietrze płowych traw, przepyszny błękit nieba – tylko patrzeć, chłonąć i się uśmiechać . A gdy do tego dołożymy wyborne towarzystwo, to już przepis na niezwykle udany dzień. Wyruszyliśmy z Kalnicy na Smerek. Jesienne słoneczko wyostrzało wszystkie barwy, a my z werwą ruszyliśmy dalej przez Przełęcz Orłowicza, Osadzki Wierch, aż na Połoninę Wetlińską. Tam w gościnnych progach Chatki Puchatka poczekaliśmy aż do zachodu słońca . To jednak zmęczone całodzienną pracą okryło się chmurami i nie zrobiło wielkiego show. Ale i tak było cudownie. Całą grupą zeszliśmy na Przełęcz Wyżną, a później ,,wylądowaliśmy” w Przystanku Hawajska, gdzie czekał na nas pyszny posiłek , gorąca herbata , ognisko i wspólne śpiewanie .
Kto się przestraszył pogody, niech żałuje . Do zobaczenia następnym razem.
Tekst: W.W. Zdjęcia: Wiola i Robert W., Angelika D., Sebastian W.















































Komentarze zablokowane.

























